Ebury

13.12.2018

Jak zakończy się „wojna handlowa”?

Czy czeka nas eskalacja konfliktu między USA a Chinami? A może to tylko teatr polityczny? Eksperci Ebury skłaniają się bardziej ku drugiej możliwości.

W ostatnich miesiącach kluczowym tematem w świecie finansów była kwestia napięć polityczno-gospodarczych między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Skutki tego konfliktu odczuwają także polscy inwestorzy i przedsiębiorcy. Szczególnie zaniepokojeni są polscy eksporterzy i importerzy mający kontakty handlowe z Państwem Środka. Z myślą o nich postanowiliśmy zebrać najważniejsze fakty ostatnich miesięcy, a także zastanowić się co może się dalej wydarzyć w tym konflikcie” – zapowiada analizę Jakub Makurat, dyrektor generalny Ebury Polska.

Wydarzenia ostatnich miesięcy

Jednym z głównych założeń polityki prezydenta USA było obniżenie deficytu w handlu zagranicznym. Donald Trump podjął w tym celu zdecydowane kroki:

Chińskie władze nie pozostały obojętne i zdecydowały się na „odwet”. I tak ogłoszono m.in. wprowadzenie opłat celnych na 6.000 grup towarów importowanych z USA (o łącznej wartości 60 mld USD). Odwetowi towarzyszy strach przed pogorszeniem relacji handlowych z USA, ponieważ jest to największy partner handlowy Chin. Wymiana ze StanamiZjednoczonymito aż 20% chińskiego eksportu i 10% całego importu kraju.

Szybko stało się jasne, że w przypadku eskalacji tej „wojny handlowej” Chiny mogą wpaść w tarapaty. A kraj, choć gospodarczo radzi sobie dobrze na tle innych światowych gospodarek, tak w ostatnim czasie wyraźnie zwalnia. Ostatnio w konsekwencji m.in. pogorszenia nastrojów spadły wszystkie wskaźniki opisujące aktywność przedsiębiorstw. Choćby we wrześniu wskaźnik PMI Caixin dla przemysłu spadł do poziomu 50. Silnie obniżył sięrównież indeks aktywności przedsiębiorstw z sektora przetwórczego Markit, zwalnia również sprzedaż detaliczna.

Samo tempo wzrostu gospodarczego jest wyraźnie niższe niż jeszcze kilka lat temu. Przykładowo, wzrost PKB Chin w 2010 r. był dwucyfrowy (12%), tymczasem w trzecim kwartale 2018 r. wyniósł on 6,5% w ujęciu rocznym. Jest to najwolniejsze tempo wzrostu od pierwszego kwartału 2009 r. Co istotne, prognozy zakładajądalszewyhamowywanie wzrostu gospodarczego–w 2019 r. ma on wynieść6,3% rocznie.

Warto zaznaczyć, że wzrost gospodarczy Chin w 2018 r. dotychczas był wspierany przez dobrą sytuację eksportu (odpowiada on za ok. 20% chińskiego PKB). Konsekwencje wojny handlowej mogłyby więc negatywnie odbić się na wzroście gospodarczym Państwa Środka i przyspieszyć wytracanie jego tempa. Ryzyko realizacji tego scenariusza, obok obaw związanych z zaburzeniem globalnych łańcuchów dostaw,wprowadzało spory niepokój wśród uczestników rynku finansowego. W jego konsekwencji nastąpił przepływ kapitału do walut powszechnie uznawanych za bezpieczne, tj. dolara, jena i franka szwajcarskiego.Inwestorzy równocześnie zaczęli spodziewać się wyższej zmienności na CNY, co obrazuje poniższy wykres. 

Na szczęście rynki finansowezłapały ostatnio trochę oddechu. Podczas szczytu G20 Donald Trump spotkał się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej – Xi Jinpingiem. Spotkanie było owocne i skutkowało decyzją o wstrzymaniu procesu wprowadzania dodatkowych opłat celnych na okres 90 dni (w tym zatrzymania wzrostu 25-procentowego cła na w chińskich produkty o równowartości 200 mld dolarów z obecnych 10-procent). Ponadto Chiny zgodziły się na wspieranie amerykańskiego eksportu, aby ograniczyć nierówności w handlu. Zwiększyły się więc szanse na zawarcie porozumienia w sprawie. handlu.

Jaka była reakcja rynku? Po ostatnim spotkaniu prezydenta Trumpa z Xi Jinpingiem, juan chiński (CNY) zaczął odrabiać straty z poprzednich miesięcy, lecz obecnie nadal jest zdecydowanie słabszyw stosunku do dolara amerykańskiego niż na początku roku. Podobny poziom juan osiągał w maju 2008 r., czyli u szczytu kryzysu. We wrześniu CNY był najsłabszy względem euro od 4 lat. Z kolei w parze z polskim złotym, juan w całym 2018 r. pozostawał względnie stabilny.

 

Wyprzedaż CNY w 2018 r. była w istotnym stopniu spowodowana znaczną siłą USD. Oprócz tego, że dolar amerykański jest uznawany za walutę bezpieczną, którą skupują inwestorzy w „niespokojnych czasach”, waluta zyskiwała przede wszystkim z uwagi na wewnętrzną siłę oraz słabość drugiej głównej waluty – euro. 

Finansowy świat w napięciu czeka na dalszy rozwój wypadków w rozgrywce USA i Chin. Analizując bieżącą sytuację: nie uważamy, żeby Gabinet Donalda Trumpa prowadził działania mające na celu zaburzenie sytuacji w światowym handlu, a dalsze opłaty celne na całość chińskiego eksportu naszym zdaniem nie zostaną wprowadzone.

Protekcjonistyczną retorykę prezydenta Trumpa uznajemy w głównej mierze za teatr polityczny, a jego groźby zatechnikę negocjacyjną: zmiany wprowadzane przez prezydenta Trumpa zazwyczaj zaczynają się od głośnych deklaracji, które pod koniec okazują się mieć niewielkie znaczenie.

Autorzy: Analitycy Ebury (Matthew Ryan i Roman Ziruk)

Dodatkowe informacje: